poniedziałek, 14 maja 2012

Już za tydzień...

... o tej porze będę w NY. Chyba dalej nie wierzę ;)

To znaczy wierzę w momentach, gdy przychodzi mi się pożegnać z moimi bliskimi. Wtedy trochę sobie płaczę i najchętniej rozpakowałabym ten cały majdan i została. A co?!?! Euforia miesza się z przerażeniem. Zdecydowałam się, więc się pakuję. Mój pokój wygląda jakby przeszło przez niego tornado, a kupa rzeczy "które ewentualnie chcę zabrać" rośnie w siłę. Oj, będzie ostra selekcja! Ale nie dziś... Dziś kupka pewnie jeszcze urośnie, bo trzecie pranie się robi :)

Wahania nastrojów mam, jak to baba. W chwilach słabości internetowo zwiedzam miejsca, które chciałabym zobaczyć na żywo albo kontaktuję się z mą dyplomowaną Filozofką, która posiadając takie oto kwalifikacje zawodowe:

„lektura klasycznych tekstów filozoficznych i gruntowny kurs logiki umożliwiają precyzyjne i w sposób metodologicznie uzasadniony uargumentowanie swych przekonań, a jednocześnie uodparniają na nieuczciwe chwyty erystyczne, wyrabiając sprawność negocjowania i umiejętności retoryczne. nabyta wiedza oraz zdobyte kwalifikacje pozwalają na krytyczny stosunek do współczesnego świata, wyrabiając dystans i otwartość wobec spraw życia codziennego.”

argumentuje dosadnie swoje przekonanie, iż robię dobrze i będzie wspaniale wykorzystując swoje umiejętności retoryczne, a także ma bardzo krytyczny stosunek do mojego marudzenia i panikowania oraz za pomocą niezwykle wyszukanego słownictwa otwiera mnie sprawy nowego życia codziennego...
A jako, że posiada ona do tego kwalifikacje to ja jej słucham i wierzę! I lepiej mi trochę :)

Właściwie to się cieszę na ten wyjazd :D Pomarudzić ludzka rzecz.



7 komentarzy:

  1. Będzie dobrze :D Chwile zwątpienia się zdarzają, nie ma na to rady. Ja jeszcze ich nie doświadczyłam, ale pewnie jak juz będę pewna rodziny i wyjazdu i będzie bliżej daty wylotu to mnie napadną :P Ale w końcu to nasze marzenia i właśnie je spełniamy!

    OdpowiedzUsuń
  2. 39 dni i panika że nie zdążę z wszystkimi formalnościami a co dopiero z pakowaniem albo pożegnaniem. W filmach czasem pokazują jak to łatwo się spakować, zostawić stare życie za sobą i wyjechać na drugą półkulę, guzik prawda...:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też już niedługo wyjeżdżam do NYC (za 30 dni) i też czasami ogarnia mnie panika. Czy wszystko wezmę? Czy niczego nie zapomnę? Czy ze wszystkim zdążę? itd. hahaha :P Ale mimo wszystko nie mogę się doczekać kiedy już będę w USA :))

    OdpowiedzUsuń
  4. jaaa zazdroszczę!
    I czekam na więcej, więcej relacji już z samego pobytu!
    Ochh jak bardzo chciałabym się wpakować Ci do walizki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekamy na wpis ! :D trzymam kciuki ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Będę Ci kibicować! ;) Bo czuję, że pod koniec wakacji, kiedy być może i za mną będzie już wybór rodzinki będę czuła się tak samo ;)

    Daj znać jak leci ;*

    OdpowiedzUsuń